Przepraszam,że mnie tu tak długo nie było,ale chyba przeżywam jakieś jesienne załamanie i naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje,ale uznałam,ze czas dodać coś i właśnie dlatego piszę nowy rozdział.Wrzesień to mega wymagający dla mnie miesiąc: nowa szkoła,wesele brata,itp
Mam nadzieje,że spodoba wam się ten rozdział xx
Doktor Hood wypuścił mnie ze szpitala dopiero po tygodniu.Z powodu mojej choroby opóźniono pogrzeb.Badania zwłok Andrew wykonano naprawdę szybko,ale nikt nie chciał mi powiedzieć co takiego naprawdę przytrafiło się mojemu przyjacielowi.Sama nie naciskałam na mamę pomimo,że wiedziałam ile ona wie.Skoro nie chciała mi o tym powiedzieć to znaczy,że to byłby dla mnie teraz za duży szok.Rozumiałam i szanowałam każdy ruch mojej rodzicielki.W końcu to ona wiedziała co jest dobre dla jej dziecka.
-Kochanie zaraz jedziemy,więc się ubierz i troszkę ogarnij,bo ludzie pouciekają z galerii na twój widok-uśmiechnęła się moja matka gdy ot tak wparowała do mojego pokoju.
Pokręciłam tylko zgodnie głową i wstałam do łazienki.Wiedziałam,że musimy pojechać w poszukiwaniu sukienki na jutrzejszą ceremonię,na która wcale nie byłam gotowa.Nie wiedziałam jak przeżyję to wszystko,ale musiałam to jakoś zrobić.W końcu kto jak nie ja?
Gdy zobaczyłam swoje odbicie w lustrze to prawie odskoczyłam.Wyglądałam okropnie i zastanawiałam się czy kiedykolwiek powrócę do wcześniejszego wyglądu.Moje krótkie,blond włosy były przetłuszczone i dodatkowo końcówki były bardzo zniszczone.Niebieskie oczy straciły swój wcześniejszy blask.Twarz miałam całą w czerwonych punkcikach.Byłam pewna,że na lekkim makijażu się nie skończy...
***
Po umyciu,umalowaniu się i ubraniu wyglądałam w miarę przyzwoicie.Cierpiałam gdy musiałam zamienić swoje kochane dresy na niewygodne rurki.Jak się okazało przytyłam w szpitalu i moje spodnie mogły w każdej chwili się rozedrzeć,ale wolałam o tym nikogo nie powiadamiać.Doktor mówił,że po tych lekach mogę trochę przytyć,ale nie wiedziałam,że aż tyle...Nikt nie zdawał sobie sprawy jak bardzo walczyłam o utrzymanie mojej sylwetki w dobrym stanie.Jedynie mama i Lena wiedziały jakie miałam problemy z wagą.Kiedyś byłam naprawdę otyłym dzieckiem i w pewnym momencie zdecydowałam się to zmienić.A teraz po tych lekach koszmar sprzed lat powracał do mnie.Gdy uświadomiłam sobie,że będę musiała kupić sukienkę o rozmiar większą niż zazwyczaj to zaczęłam płakać.Wiem,że zdrowie jest najważniejsze,ale ja tak bardzo walczyłam o każdy centymetr a teraz to wszystko się powtarza...
-Kochanie co się dzieje?
Mama podbiegła do mnie i zaczęła mnie przytulać.Tak dobrze było czuć jej oddech na moim policzku.Tak dobrze było być przytulaną przez taką wspaniałą kobietę jak moja mama.Tak dobrze było wiedzieć,że jeszcze komuś na mnie mimo wszystko zależy...
-Przy-przytyłam.
Wtedy już nie wytrzymałam i łzy zaczęły mi płynąc po policzkach jak wyścigówki.Jedna chciała dogonić drugą jak najszybciej.Naprawdę nie wiedziałam jak mam je powstrzymać.Nie wiedziałam jak mam siebie powstrzymać przed całkowitym rozklejeniem się.Pomyśleć,że głupie kilogramy potrafią człowieka doprowadzić do takiego stanu...
-Skarbie spójrz na mnie-spojrzałam na nią pomimo,że widziałam rozmazany obraz-To nic takiego,kupimy ci nowe ubrania,jeden rozmiar to nic złego.Gdy już będziesz w pełni zdrowa pójdziesz na taką siłownię na jaką będziesz chciała i zrzucisz to wszystko w parę dni,zobaczysz.-uśmiechnęła się do mnie radośnie.
Uwierzyłam jej słowa i wyciągnęłam w jej stronę małego palca na co ona szybko zareagowała i wyciągnęła swojego.Niby zwykły gest,a jednak dla mnie i mojej mamy był wyjątkowy...
***
Chodząc po sklepach mierzyłam wiele czarnych sukienek,ale żadna nie wpadła mi w oko.Wiem,że to pogrzeb i nie powinnam tak przywiązywać uwagi do ubioru,ale taka już byłam i się już nigdy nie zmienię.Szukałam koronkowego cuda,ale nigdzie go nie było.W żadnym sklepie nie było tego,czego szukałam.Niecierpliwiłam się strasznie,bo jednak nie chciałam pójść w byle czym na pogrzeb kogoś,kogo tak bardzo kochałam.Mama też była zdenerwowana,bo siedziałyśmy już ponad dwie godziny w tym budynku.
Przed nami było jeszcze tylko try sklepy i powoli traciłam nadzieję w znalezienie mojego ideału.Można uznać,że jestem płytka.W końcu martwię się o głupią kreację podczas gdy przechodzę żałobę. Ale przecież musiałam jakoś zająć moje myśli,czyż nie?
Gdy spojrzałam na wystawę to zaparło mi dech w piersiach.Na manekinie leżała sukienka o której marzyłam.Czarna koronka,lekko poszerzana w biodrach z lekkim dekoltem i długimi rękawami.Nie wyglądała na taką,która byłaby nieodpowiednia na tę ceremonię.Spojrzałam na mamę,która od razu pojęła o co mi chodzi.Złapała mnie szybko za rękę i zaprowadziła do sklepu.Pani za ladą uśmiechnęła się miło do nas i zapytała:
-W czym mogę służyć?
-Czy mogłaby moja córka przymierzyć sukienkę z wystawy?-zapytała moja rodzicielka
-Została już tylko ta z wystawy i wydaje mi się,ze będzie pasowała na pani córkę,zaraz ją przyniosę do przymierzalni-uśmiechnęła się miło i pokazała nam gdzie mamy iść.
W duchu modliłam się,aby pasowała na mnie ta sukienka.Gdy zobaczyłam ekspedientkę niosącą ją miałam ochotę jej ją wyrwać,ale wiedziałam,że wtedy zachowałabym się jak totalna idiotka.
Weszłam do przymierzalni i zaczęłam nakładać ją na siebie.Gdy poczułam,że suwak opornie się zasuwa miałam ochotę wybuchnąć płaczem, ale powstrzymywałam się.Kiedy miałam ją na sobie to od razu otworzyłam drzwiczki i pokazałam się mamie,nawet sama nie zerknęłam w lustrze jak wyglądam.Mama i sprzedawczyni westchnęły i uśmiechnęły się promiennie.Uznałam to za aprobatę i sama sprawdziłam się w lustrze.Ta sukienka musiała być moja za wszelką cenę.
***
Siedziałam w samochodzie z mamą i uśmiechałam się jak głupia.Nie mogłam uwierzyć,że naprawdę znalazłam odpowiednią sukienkę dla mnie.Co najważniejsze dobrze w niej wyglądałam pomimo nowych kilogramów.Wiedziałam,że Andrew nie chciałby aby wyglądała niedbale na jego pogrzebie.Za dobrze go znałam,albo sama tak sobie tylko mówiłam,żeby wytłumaczyć swoją płytkość.Nagle poczułam wibrację i spojrzałam na telefon.
From:Unknown
"Dobrze,że się w nią zmieściłaś,bo sam specjalnie ją dla ciebie zaklepałem.Tylko nie przytyj do jutra,kocham-Reject "
Poczułam jak wszystkie wnętrzności podchodzą mi do gardła.Co ta osoba ode mnie chciała?Skąd miała mój numer,a co najważniejsze jak mogła tyle o mnie wiedzieć?
Zostaw komentarz,to naprawdę mnie zmotywuje x











