niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 2

Witam wszystkich którzy nadal to czytają c;
Cieszcie się ostatnimi dniami wakacji i nie przejmujcie się tym,co nadchodzi,bo nie warto(wiem co mówię,bo idę do nowej szkoły).
Dziękuje za wyświetlenia,jesteście najlepsi!
Jak podobają się nowe piosenki sosików?Dla mnie są wspaniałe i już chcę cały album dknfknfdnfdnf
Na razie to wszystko i do zobaczenia w następną niedzielę!
Enjoy x
 
   Otworzyłam oczy i poczułam ból w głowie,ale to nie było dla mnie dużym zaskoczeniem,bo często zmagałam się z tą uciążliwością.Moją uwagę przykuło to,że nie znajdowałam się w swoim pokoju.Byłam w szpitalu.Co się takiego stało,że tu wylądowałam?
    Poczułam,że ktoś ściska moją rękę i była to moja rodzicielka.Patrzyła na mnie ze współczuciem i troską.Co się stało,że to robiła?Zauważyłam,że nie ma tutaj Eveline,czyżby jej się coś stało?
-Mamo,gdzie Eve?-spytałam ze strachem.
Matka uśmiechnęła się smutno i odpowiedziała mi :
-Eve jest w szkole,nic jej nie jest skarbie.Niestety nie mogę powiedzieć tego o tobie...Zaraz wrócę.
    Wyszła z mojego szpitalnego pokoju i zostawiła mnie samą.Co takiego mi się stało?Bałam się tego,co powie mi doktor,bo domyślam się,że to właśnie po niego poszła.A co jeśli mam jakieś zaniki pamięci?Naprawdę nie wiedziałam co takiego się dzieje i chciałam,żeby był tutaj Andrew.Zdziwiło mnie,że mój najlepszy przyjaciel nie przyszedł mnie odwiedzić.Co było ważniejszego od przyjaciółki leżącej w szpitalu?
-Witam Anastasio.
   Na sale wszedł młody doktor wraz z moją mamą.Powiem szczerze,że był na tyle przystojny,że mogłabym się z nim umówić.Tak,brzmię w tym momencie bardzo płytko,ale kobiety takie czasami są.Był wysokim brunetem o ciemnych oczach.Miał azjatyckie rysy twarzy,możliwe że któreś z jego rodziców pochodzi z Azji.Podszedł do mnie z uśmiechem i usiadł na moim łóżku.
-Jestem Calum Hood i to ja prowadzę twoje leczenie.Nie bój się to,że jestem młody nie oznacza,że nie potrafię zająć się chorą nastolatką.-mrugnął do mnie a ja się tylko zaśmiałam.-Bardzo mi przykro z twojej straty,gdyż sam go dobrze znałem,ale na pewno nie tak dobrze jak ty.Musisz wiedzieć,że nie pozwolę policji na żadne przesłuchania dopóki nie wyzdrowiejesz w stu procentach.
   Czułam jak moje oczy się poszerzają.Jaka strata?Kogo on znał?Kogo ja tak dobrze znałam?Spojrzałam na mamę a potem na doktora zdezorientowana i w końcu się odezwałam:
-Jaka strata?O czym pan mówi?
   Calum spojrzał na mnie ze strachem w oczach,a mama głośno wciągnęła powietrze.Czy działo się coś złego i czemu żadne z nich nic mi nie mówiło?
-Widocznie odniosłaś większe szkody niż sądziłem.-zastanowił się nad czymś i zaraz znowu zaczął mówić-Musze cię powiadomić o twojej sytuacji zdrowotnej,natomiast twoja mama wyjaśni ci resztę.-spojrzał na mamę,która tylko przytaknęła-Także... uderzyłaś mocno w tył głowy o róg szafy.Masz wstrząśnienie mózgu z zanikiem pamięci,ale na szczęście lekkim.Muszę wykonać dodatkowe badania,aby wszystko wyjaśnić.Niedługo przyjdzie po ciebie pielęgniarka,która zabierze cię na badania.Tymczasem porozmawiaj ze swoją mamą.
   Wyszedł szybkim krokiem,ale przed tym uśmiechnął się do mnie współczująco.Czemu każdy mi współczuł?Jak to miałam zanik pamięci?O czym ja nie pamiętałam?I co najważniejsze,czemu nie obchodził mnie mój stan zdrowia tylko ciemne oczy doktora?
-Skarbie to będzie trudne,ale muszę ci o tym powiedzieć.Czujesz się na siłach aby usłyszeć coś co tobą wstrząśnie?
   Czy byłam w stanie to zrobić?Oczywiście,że nie,ale przytaknęłam bo chciałam usłyszeć prawdę.Mama westchnęła ciężko i wpadła w słowotok:
-Pewnie zauważyłaś,że Andrew się jeszcze nie pojawił-o dziwo dopiero słowa matki przypomniały mi o przyjacielu,wcześniej byłam zajęta rozmyślaniem o Calumie...- Cóż Andrew nie może tego zrobić.Wczoraj wyszedł od nas późno,a ty go nie odprowadziłaś nawet do furtki,co jest zrozumiałe,bo musiałaś zajmować się Eve.W tym czasie twój przyjaciel został napadnięty i ..-tutaj zaczęły spływać jej łzy po policzku-Andrew...Jego...Zamordowano w parku.-zaczęła płakać na dobre-Przykro mi skarbie.
   Poczułam jak jakaś część serca zostaje mi wyrwana i nigdy nie oddana.Właśnie w tym momencie przypomniałam sobie co działo się ostatniego wieczoru.Nasze pocałunki,słowa Andrew,to jak się zachowywał...
Prawda była okropna i nie byłam na nią gotowa,dlatego właśnie poczułam jak mdleje,a matka zaczyna krzyczeć o pomoc.
***
   Tym razem byłam w innym pomieszczeniu i czułam okropne kłucie w sercu,co tu się działo?Czyżby słowa mamy sprawiły,że mój stan się pogorszył?
Odwróciłam głowę i zobaczyłam,że wpatruje się we mnie doktor Hood.Siedział obok mojego łóżka i patrzył się na mnie,ale przestał gdy zauważył,że się obudziłam.Odchrząknął znacząco i lekko się zarumienił.Czyżbym go na czymś przyłapała?
-Obudziłaś się Ami-uśmiechnął się przyjaźnie,a mnie zdziwiło to,że znał moje zdrobnienie.
-Skąd pan zna moje zdrobnienie?Tylko moi najbliżsi je znają.
-Twoja mama mi powiedziała-zarumienił się-Nie ma jej tutaj,bo pojechała odebrać twoją siostrę ze szkoły,ale niedługo wróci i prosiła żebym pobył przy tobie dopóki nie wróci.Uznała,że mnie polubiłaś-tym razem był czerwony jak burak-Muszę cię powiadomić o stanie twojego zdrowia,ale musisz mi obiecać,że nie będziesz mówić na mnie "pan".Jestem starszy od ciebie jedynie 8 lat-zaśmiał się.
   Zarumieniłam się.Nie myślałam,że ma tyle lat,ale w końcu był doktorem,więc czemu myślałam,że ma 22 lata?Czasami bywałam typową blondynką...Mimo wszystko nie wyglądał na 26 lat.
-Oczywiście...Calumie?-odchrząknęłam,bo była to dość dziwna sytuacja.-Co z moim zdrowiem?
Pobladł lekko,ale zaraz mi wszystko wyjaśnił:
-Twoje serce postanowiło trochę poszaleć.Widocznie osłabiony mózg wpłynął i na twoje serce.Miałaś lekki atak,ale teraz już jest dobrze.Mimo wszystko muszę poddać cię badaniom,bo możesz chorować na jakąś chorobę serca.
-Mhm,rozumiem,Czyli wszysto ze mną dobrze?-spytałam z nadzieją.
-Na pewno lepiej niż zaraz po ataku-uśmiechnął się przyjaźnie.
   Nie poprawiło mi to humoru,ale chociaż był ze mną szczery,a to duży plus.Wolę żeby ktoś był w stosunku do mnie prawdomówny,a nie kłamał mi prosto w oczy,aby tylko mi na chwilę poprawić samopoczucie.Mówiąc o szczerych rozmowach...
-Skąd znasz,znaczy znałeś Andrew?-zapytałam a on się wyprostował jakby był na jakimś przesłuchaniu.
-To długa historia,którą opowiem ci kiedyś przy kawie,jak już wyjdziesz ze szpitala.Poza tym twoja mam już idzie.
Coś mnie tchnęło i palnęłam:
-Każdej pacjentce to proponujesz?
Zatrzymał się w połowie drogi,odwrócił się ze złowieszczym uśmieszkiem i odpwiedział:
-Nie każda jest taka ładna i nie każda znaczyła tak wiele dla moje przyjaciela.
   Po tych słowach wyszedł,a ja zaczęłam zastanawiać się nad jego wypowiedzią.Czyżbym naprawdę znaczyła wiele dla Andrew?Naprawdę sądził,że jestem ładna?
Nie mogłam więcej rozmyślać,bo do mojej sali weszła mama z Eve i Leną.Moja przyjaciółka i siostra podbiegły do mnie i przytuliły mocno.Potem równocześnie zapytały:
-Jak się czujesz?
   Spojrzałam na nie i zrozumiałam jak wiele dla mnie znaczą i jak bardzo je kocham.Równocześnie pojęłam,że była jeszcze jedna taka osoba w moim życiu.Niestety jej już nigdy nie przytulę...
 
Jeśli już to przeczytałeś to pozostaw komentarz xx

niedziela, 23 sierpnia 2015

Rozdział 1

Rozdziały będą dodawane w każdą niedzielę wieczorem c;
Enjoy xx
  
   Otworzyłam oczy po raz setny tego ranka i uznałam,że mogę już wstać.Była godzina szósta trzydzieści a ja nie spałam od piątej.Nie wiedziałam czym to było spowodowane,ale bałam się nadchodzącego dnia.Czułam,że dzisiaj zdarzy się coś złego,tylko co?
  Wstałam i otworzyłam okno.Uderzyło mnie gorąco,którego tak bardzo nienawidziłam.Nie rozumiałam fascynacji mojej siostry i mamy upałami.Byłam w stu procentach podobna do taty i tylko on potrafiłby mnie zrozumieć,ale nie mógł... Wiedziałam,że w przyszłości upuszczę Los Angeles i przeprowadzę się do znacznie chłodniejszego stanu.
   Ubrałam biały t-shirt i czarną spódniczkę i ciemne conversy.Jak ja uwielbiałam kolory... Zeszłam powoli na dół i usłyszałam,że ktoś rozmawia z moją mamą.Czyżby listonosz przyniósł kolejne rachunki?Właśnie przez to nienawidziłam tego faceta.Był miły,ale zawód jaki wykonywał zniechęcał mnie do niego.
   Ku mojemu zdziwieniu w kuchni stał mój najlepszy przyjaciel na świecie i był cały w skowronkach.Postanowiłam zepsuć mu trochę humor.W końcu od czego ma się przyjaciół?
Podeszłam i kopnęłam go najmocniej jak się da w tyłek.Myślałam,że padnę ze śmiechu jak zaczął jęczeć.Gdy zobaczył kto mu to zrobił zaczął mówić różne wyzwiska w moją stronę, a ja po prostu otworzyłam  lodówkę, wyjęłam wodę i patrzyłam na niego z uśmiechem.
-Anastasio czemu kopnęłaś Andrew?!-krzyknęła na mnie matka.
No tak...Każdy był zakochany w Andrew.W końcu był idealny pod każdym względem, a ja niestety nie.
-Mamusiu trochę rozrywki o poranku każdemu się przyda-mrugnęłam do niej na co ona się tylko zaśmiała.
   W tym momencie poczułam,że ktoś zaczyna mnie łaskotać,a tym kimś był oczywiście ANDREW.Myślałam,że zaraz nie wytrzymam,Nienawidziłam łaskotek i on dobrze o tym wiedział,ale przecież musiał się jakoś zrewanżować.Kiedy w końcu mnie puścił to odwróciłam się do mamy z kwaśną miną i powiedziałam:
-Jemu nic nie powiesz,co?
Mama przechyliła głowę z uśmiechem i odpowiedziała mi:
-Po pierwsze to nie moje dziecko,a po drugie to ty zaczęłaś.Jeśli to koniec waszych wygłupów to proszę was idźcie już do szkoły.-ruchem ręki dała nam jasno do zrozumienia,że mamy sobie iść.
***
-To ty zaczęłaś,więc czemu się nie odzywasz?-spytał Andrew,gdy byliśmy już niemal pod szkołą.
   Spojrzałam na niego jak na idiotę.Czy mężczyźni naprawdę byli tacy puści?
-Nigdy tego nie zrozumiesz,musiałbyś być kobietą.
-To raczej niemożliwe-stwierdził.
   Westchnęłam i kiedy zobaczyłam moją przyjaciółkę to od razu do niej podbiegłam zostawiając Andrew samego.Chwila,on nigdy nie jest sam,bo ciągle kręcą się koło jego kumple albo jakieś laski,które myślą,że jak pokażą cycki to on się z nimi umówi.Miałam dosyć tych nieszanujących się nastolatek.Za pół roku większość z nich kończy szkołę średnią,a nadal są puste.Jakim cudem one dostaną się do jakiegokolwiek college'u?Pewnie pomoże im w tym kasa ich rodziców.Niewdzięczne gówniary.Dlatego nienawidzę nastolatek pomimo,że sama nią jestem to się tak nie zachowuje.Najgorsze są te bogate,które wcale nie doceniają wartości pieniędzy.Niestety bogata suka zostanie bogatą suką.
-Co się tak zamyśliłaś?-zapytała Lena
   Lena i ja byłyśmy bardzo podobne.Nasze rodziny miały podobną sytuację materialną i od kiedy ukończyłyśmy szesnaście lat każde wakacje spędzamy pracując.Zaczęłyśmy się przyjaźnić kiedy skończyłyśmy sześć lat.Każda z nas znała sekrety drugiej.Miałam jedyną przyjaciółkę,ale chociaż mogłam na niej zawsze polegać.
-Nic takiego,po prostu miałam małą bójkę z Andrew rano.
-Co tym razem zrobił ten rozpuszczony bachor?-niestety Lena nie przepadała za bardzo za nim i nie kryła się z tym.
-Tym razem to ja zaczęłam,ale to w sumie nieważne.Idziemy na biologię?
-Nie przypominaj mi o tym przedmiocie...
Zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy w stronę naszej klasy.
Może ten dzień nie będzie jednak taki zły...
***
   Wróciłam do domu z Andrew po siłowni.Nie miałam nic do robienia dzisiaj,bo lekcje odrobiłam wcześniej.Została mi tylko opieka nad małą Eve dopóki mama nie wróci z pracy.
-To,co jeszcze porobimy?-zapytał mój przyjaciel.
-Muszę się zająć  Eveline dopóki mam nie wróci.
-Aha,no spoko.
  Od porannej bójki nie odzywaliśmy się do siebie praktycznie wcale.Sama nie rozumiałam czemu się na niego obraziłam,ale czasami tak po prostu mam i on się do tego przyzwyczaił.Stałam i patrzyłam się na niego a on na mnie.Często patrzyliśmy sobie w oczy w ciszy.Sama nie wiedziałam,czemu to robiliśmy,ale było to dosyć niekomfortowe.Uratował mnie jego telefon,który powiadomił go o sms-ie.
-Cholera!-przeklnął.
-Coś się stało?-zainteresowałam się.
-Nic,nic.Michael coś odpierdala.
-A kiedy nas w końcu odwiedzi?
-Spokojnie,niedługo to zrobi.
    Mike to przyjaciel Andrew o którym wiem tyle,że poznali się w wakacje i postanowili utrzymywać tę relację.Chłopak podobno wyróżnia się z tłumu z powodu jego kolorowych włosów i w sumie tylko tyle wiem.To było okropne,że nie wiedziałam nic więcej,ale nie chciałam na niego naciskać.Nie chciał nic więcej o nim mówić i postanowiłam to uszanować.
-Możesz mnie odprowadzić?-zapytał nagle i widziałam w jego oczach prośbę.
-Przykro mi,ale jest już ciemno,a nie chcę zostawiać Eve samej ani chodzić z nią o tej godzinie.Naprawdę mi przykro.
Chłopak opuścił głowę i wyszeptał coś w stylu "po prostu super" i zaczął oddalać się do drzwi.Pobiegłam za nim i złapałam go za rękę,a on tak po prostu zaczął mnie całować.Nie wiedziałam,co to ma oznaczać,ale postanowiłam oddać pocałunek.Czemu to zrobiłam?Z poczucia winy,czy dlatego,że po prostu tego chciałam?
Poczułam jak Andrew przyciska mnie mocno do drzwi i zaczyna mnie coraz mocniej całować.Czułam się jakby tym chciał zabrać ze sobą cząstkę mnie,tylko po co?Przecież jutro się znowu widzimy,znowu się pokłócimy.O co mu chodziło?
   Po chwili puścił mnie,ale nadal był niedopuszczalnie blisko mnie.Patrzył się na mnie jakby chciał mnie na zawsze zapamiętać.Jego ręka znajdująca się na moim brzuchu zacisnęła się mocno,a ja nie wiedziałam co to miało znaczyć.Zaraz po tym Andrew przemówił i jego słowa jeszcze mocniej mnie zaskoczyły.
-Za pół roku powinienem zabrać cię na bal i powinniśmy się świetnie bawić.Potem powinniśmy pójść do tego samego college'u,ale oczywiście na różne kierunki-zaśmiał się,ale potem mówił dalej-Potem powinniśmy wziąć ślub,później w tym brzuchu-dotknął go jeszcze mocniej-powinnaś nosić nasze dzieci,które wychowalibyśmy na wspaniałych ludzi.Na samym końcu powinniśmy patrzeć na nasze wnuki i dotrwać razem do starości.Powinniśmy.
   Patrzyłam na niego jak na szaleńca.Co te słowa miały znaczyć?!Czyżby zaplanował całą naszą wspólną przyszłość?
-Andrew co to ma znaczyć?-spytałam zaskoczona tym,jak mój głos zaczynał się łamać.
-Kocham cię,cholera nie masz pojęcia jak bardzo.
   Po tych słowach znowu zaczął całować mnie podobnie jak wcześniej,tylko tym razem jeszcze mocniej.Nie wiedziałam co się dzieje,ale wiedziałam jedno.Przy nim czułam się wyjątkowo.Tylko czemu dopiero teraz to sobie uświadomiłam?Kiedy mnie puścił spojrzał się jeszcze raz na mnie,otworzył drzwi i zaczął się szybko oddalać.Szybko wyszłam na zewnątrz i krzyknęłam za nim:
-Też cię kocham!
On się tylko odwrócił,spojrzał na mnie i po chwili znowu zaczął iść.Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć i po chwili poczułam wibrację.Odblokowałam telefon i zdziwiłam się widząc tego smsa.
"Lepiej było pójść z nim,Anastasio.-Reject"
***
   Brałam właśnie prysznic,gdy mama zwołała mnie,żebym przyszła szybko na dół.Nie wiedziałam o co znowu chodzi.Może Andrew przyszedł z wyjaśnieniami? Po drodze wzięłam telefon i zobaczyłam kolejną wiadomość od tajemniczej osoby.To przestawało być śmieszne.
"Lepiej nic o mnie nie mów,bo tego pożałujesz.-Reject"
  
 Świetnie znowu jakiemuś dzieciakowi się nudzi,a ja muszę czekać aż sobie odpuści.Gdy w końcu byłam na dole przeraziłam się.Czemu Eve płacze i czemu w naszym salonie jest policja?!
-Anastasia McAdams?-spytał jeden z funkcjonariuszy.
-Tak,a co się stało?-spytałam zdziwiona.
Obaj gliniarze spojrzeli na mnie ze smutkiem,a moja mama patrzyła na mnie ze współczuciem.
-Przykro mi to mówić,ale musi się pani udać z nami na posterunek.Musi pani złożyć zeznania w sprawie śledztwa.
-Jakiego śledztwa?-czułam,że byłam bliska płaczu.
-Pani przyjaciel,Andrew Carpenter został zamordowany.Przykro nam.
   Poczułam,że tracę grunt pod nogami.Upadając uderzyłam o coś ostrego w głowę i poczułam,że odpływam do krainy snu.Czułam,że przeżyje koszmar.Wiedziałam od rana,że ten dzień będzie katastrofą.Ostatnie co usłyszałam to płacz matki.
Jeśli się spodobało to zostaw komentarz.

środa, 19 sierpnia 2015

Prolog

Wejdźcie na aska jeśli chcecie zadać mi jakieś pytania c;
Jestem również na Wattpadzie,więc  również możecie tam wpadnąć.
1 rozdział już w niedzielę.
Enjoy ;)

  Było piękne popołudnie,wręcz idealne na nadchodzący bal.Uczniowie myśleli o tym wydarzeniu od długiego czasu.Nikt nie sądził,że czas upłynie tak szybko.Wielu zebrało się już w sali,w której mieli przetańczyć większość dzisiejszego wieczoru.Większość śmiała się i nie mogła uwierzyć,że to już dzisiaj nadszedł ten dzień.
   Wśród nich był też chłopak,który rozglądał się za swoją partnerką.Nigdzie jej nie widział i obawiał się,że jechał taki kawał drogi na nic.Obiecał jej,że będzie jej dzisiejszym towarzyszem,a ona tak po prostu spóźniała się.Spojrzał na zegarek i zaczął się jeszcze bardziej denerwować.Specjalnie dla niej kupił nowy garnitur,ułozył blond włosy,ogolił się,a ona się tak po prostu spóźniała...Jego niebieskie oczy rozglądały się po tłumie i wyszukiwały tej ślicznej dziewczyny,w której się zakochał.
   Natomiast ona szła teraz na spotkanie ze swoim ukochanym.Wiedziałą,że się spóźnia,ale postanowiła,że musi przyjść tutaj przed balem,bo potem może być już za późno.Wyłączyła telefon,bo wiedziała,że jej partner będzie do niej wydzwaniał.Był też ktoś kogo bała się bardziej od wściekłości swojego partnera.Wypisywał do niej przeróżne wiadomości,prześladował ją,a jedyne co ona o nim wiedziała to to,że podpisuje się Reject i chce zniszczyć jej życie.Co takiego mu zrobiła?Sama chciałaby to wiedzieć...
    Jej niebieska suknia unosiła się na wietrze,a jej idealna fryzura powoli przestawała być idealną.Ona na nic nie zważała,tylko szła szybko,aby spotkać się z nim przed jej wyjątkowym wieczorem.Wiele nocy przepłakała przez niego,ale nadal go kochała.Wiedziała,że już nigdy nie poczuje takiej samej miłości do żadnego mężczyzny.W ręce trzymała dwa bukieciki, które pasowały idealnie do jej sukni.Jeden dla towarzysza,drugi dla ukochanego.
    Gdy w końcu dotarła na miejsce usiadła na ławce i wpatrywała się w niego.Wiedziała,że nie może zacząć płakać,bo jej mama wydała zbyt wiele na makijażystkę.Siedziała i wpatrywała się w niego,jakby już nigdy więcej nie miałaby zobaczyć jego twarzy.Ale to nie była prawda,zawsze mogła przyjść,usiąść i patrzeć na niego.Takie osoby jak on trzeba podziwiać jak dzieła sztuki.
     W końcu wstała i położyła bukiecik dla niego.Wpatrywała się w niego z wielkim żalem i smutkiem,bo to właśnie z nim pragnęła spędzić dzisiejszą noc.Ona była jego niebem,a on jej gwiazdą.Taka miłość jest jak czterolistna koniczyna,nie łatwo ją znaleźć,ale gdy się ją znajdzie to wtedy ogarnia nas poczucie szczęścia.Spojrzała na niego i uśmiechnęła się smutno.
-Ten wieczór miał być nasz,to właśnie z tobą miałam go spędzić.Niestety w życiu nie zawsze dostajemy to,co chcemy.
     W tej właśnie chwili pojedyncza łza spłynęła po jej policzku,a ona po prostu się odwróciła i poszła w stronę samochodu,który zostawiła przed bramą.Miała niecałe dwadzieścia minut na dotarcie do szkoły na jedną z najlepszych nocy w jej życiu.Pomimo,że teraz nie wierzyła w to,że ten wieczór zapadnie jej w pamięć to przekona się o tym później.Będzie go za parę lat miło wspominać,ale na razie w to nie wierzy...
A co zrobił jej ukochany?
Nic.
Przecież zmarli nie potrafią rozmawiać.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Postacie

 
 

 
Ashley Benson jako Anastasia McAdams
Główna bohaterka,uczennica ostatniej klasy liceum.
 

 

Cody Christian jako Andrew Carpenter
Przyjaciel Anastasii,który jest jej rówieśnikiem i chodzą do jednej szkoły.
"Przyjaciele od pieluchy".
 
 


 
 
Luke Hemmings jako on sam
Przyjaciel Andrew,zakochany w Anastasii.
 

 
 
Michael Clifford jako on sam
Jeden z przyjaciół Andrew.
 

 
 
Ashton Irwin jako on sam
Kolejny przyjaciel Andrew.
 
 

 
 
Calum Hood jako on sam
Przyjaciel Andrew.
 


Sandra Bullock jako Lisa Carpenter
Matka Andrew.
 
 
 
 
Matthew Perry jako Mark Carpenter
Ojciec Andrew.
 
 
 
 
Mackenzie Foy jako Eveline McAdams
Siostra Anastasii,która znaczy wiele dla niej.
 
 
 
Lena Headey jako Jennifer McAdams
Matka Anastasii i Eveline,która jest skłonna zrobić wszystko dla swoich córek.
 
 
 
Liana Liberato jako Lena Clark
Najlepsza i jedyna przyjaciółka Anastasii.

 


piątek, 7 sierpnia 2015

POWRÓT

Witam każdego,kogo na tego bloga przyniosły różne zrządzenia losu.Inni może go pamiętają,a jeszcze inni weszli tu tylko przez przypadek etc.W każdym razie chciałam przekazać pewną informację,a mianowicie REJECT POWRACA.Tak,tak wiem,że mnie tu dawno nie było,ale jednak postanowiłam zacząć wszystko od początku.Możliwe,że zmienię szablon,założę konto na wattpadzie.Tym razem się nie poddam i dotrwam do epilogu!Obiecuje!
Natomiast sam prolog opublikuje 19 sierpnia. W nowym rejectcie zmieni się trochę,więc będzie się on wyróżniał na tle "starego". Prolog będzie się różnił trochę od poprzedniego,ale mam nadzieję,że się wam spodoba!
Nie zamierzam się wam tłumaczyć czemu nie pisałam tak długo,bo jedynym powodem jest moje lenistwo ( no i może trochę  szkoła). Tym razem będzie inaczej!Zamierzam w moje życie wprowadzić parę zmian i jedną z nich jest właśnie ten blog!
Znikam i widzimy się 19!;*
P.S. mała podpowiedź na przyszłość!