Witam wszystkich którzy nadal to czytają c;
Cieszcie się ostatnimi dniami wakacji i nie przejmujcie się tym,co nadchodzi,bo nie warto(wiem co mówię,bo idę do nowej szkoły).
Dziękuje za wyświetlenia,jesteście najlepsi!
Jak podobają się nowe piosenki sosików?Dla mnie są wspaniałe i już chcę cały album dknfknfdnfdnf
Na razie to wszystko i do zobaczenia w następną niedzielę!
Enjoy x
Otworzyłam oczy i poczułam ból w głowie,ale to nie było dla mnie dużym zaskoczeniem,bo często zmagałam się z tą uciążliwością.Moją uwagę przykuło to,że nie znajdowałam się w swoim pokoju.Byłam w szpitalu.Co się takiego stało,że tu wylądowałam?
Poczułam,że ktoś ściska moją rękę i była to moja rodzicielka.Patrzyła na mnie ze współczuciem i troską.Co się stało,że to robiła?Zauważyłam,że nie ma tutaj Eveline,czyżby jej się coś stało?
-Mamo,gdzie Eve?-spytałam ze strachem.
Matka uśmiechnęła się smutno i odpowiedziała mi :
-Eve jest w szkole,nic jej nie jest skarbie.Niestety nie mogę powiedzieć tego o tobie...Zaraz wrócę.
Wyszła z mojego szpitalnego pokoju i zostawiła mnie samą.Co takiego mi się stało?Bałam się tego,co powie mi doktor,bo domyślam się,że to właśnie po niego poszła.A co jeśli mam jakieś zaniki pamięci?Naprawdę nie wiedziałam co takiego się dzieje i chciałam,żeby był tutaj Andrew.Zdziwiło mnie,że mój najlepszy przyjaciel nie przyszedł mnie odwiedzić.Co było ważniejszego od przyjaciółki leżącej w szpitalu?
-Witam Anastasio.
Na sale wszedł młody doktor wraz z moją mamą.Powiem szczerze,że był na tyle przystojny,że mogłabym się z nim umówić.Tak,brzmię w tym momencie bardzo płytko,ale kobiety takie czasami są.Był wysokim brunetem o ciemnych oczach.Miał azjatyckie rysy twarzy,możliwe że któreś z jego rodziców pochodzi z Azji.Podszedł do mnie z uśmiechem i usiadł na moim łóżku.
-Jestem Calum Hood i to ja prowadzę twoje leczenie.Nie bój się to,że jestem młody nie oznacza,że nie potrafię zająć się chorą nastolatką.-mrugnął do mnie a ja się tylko zaśmiałam.-Bardzo mi przykro z twojej straty,gdyż sam go dobrze znałem,ale na pewno nie tak dobrze jak ty.Musisz wiedzieć,że nie pozwolę policji na żadne przesłuchania dopóki nie wyzdrowiejesz w stu procentach.
Czułam jak moje oczy się poszerzają.Jaka strata?Kogo on znał?Kogo ja tak dobrze znałam?Spojrzałam na mamę a potem na doktora zdezorientowana i w końcu się odezwałam:
-Jaka strata?O czym pan mówi?
Calum spojrzał na mnie ze strachem w oczach,a mama głośno wciągnęła powietrze.Czy działo się coś złego i czemu żadne z nich nic mi nie mówiło?
-Widocznie odniosłaś większe szkody niż sądziłem.-zastanowił się nad czymś i zaraz znowu zaczął mówić-Musze cię powiadomić o twojej sytuacji zdrowotnej,natomiast twoja mama wyjaśni ci resztę.-spojrzał na mamę,która tylko przytaknęła-Także... uderzyłaś mocno w tył głowy o róg szafy.Masz wstrząśnienie mózgu z zanikiem pamięci,ale na szczęście lekkim.Muszę wykonać dodatkowe badania,aby wszystko wyjaśnić.Niedługo przyjdzie po ciebie pielęgniarka,która zabierze cię na badania.Tymczasem porozmawiaj ze swoją mamą.
Wyszedł szybkim krokiem,ale przed tym uśmiechnął się do mnie współczująco.Czemu każdy mi współczuł?Jak to miałam zanik pamięci?O czym ja nie pamiętałam?I co najważniejsze,czemu nie obchodził mnie mój stan zdrowia tylko ciemne oczy doktora?
-Skarbie to będzie trudne,ale muszę ci o tym powiedzieć.Czujesz się na siłach aby usłyszeć coś co tobą wstrząśnie?
Czy byłam w stanie to zrobić?Oczywiście,że nie,ale przytaknęłam bo chciałam usłyszeć prawdę.Mama westchnęła ciężko i wpadła w słowotok:
-Pewnie zauważyłaś,że Andrew się jeszcze nie pojawił-o dziwo dopiero słowa matki przypomniały mi o przyjacielu,wcześniej byłam zajęta rozmyślaniem o Calumie...- Cóż Andrew nie może tego zrobić.Wczoraj wyszedł od nas późno,a ty go nie odprowadziłaś nawet do furtki,co jest zrozumiałe,bo musiałaś zajmować się Eve.W tym czasie twój przyjaciel został napadnięty i ..-tutaj zaczęły spływać jej łzy po policzku-Andrew...Jego...Zamordowano w parku.-zaczęła płakać na dobre-Przykro mi skarbie.
Poczułam jak jakaś część serca zostaje mi wyrwana i nigdy nie oddana.Właśnie w tym momencie przypomniałam sobie co działo się ostatniego wieczoru.Nasze pocałunki,słowa Andrew,to jak się zachowywał...
Prawda była okropna i nie byłam na nią gotowa,dlatego właśnie poczułam jak mdleje,a matka zaczyna krzyczeć o pomoc.
***
Tym razem byłam w innym pomieszczeniu i czułam okropne kłucie w sercu,co tu się działo?Czyżby słowa mamy sprawiły,że mój stan się pogorszył?
Odwróciłam głowę i zobaczyłam,że wpatruje się we mnie doktor Hood.Siedział obok mojego łóżka i patrzył się na mnie,ale przestał gdy zauważył,że się obudziłam.Odchrząknął znacząco i lekko się zarumienił.Czyżbym go na czymś przyłapała?
-Obudziłaś się Ami-uśmiechnął się przyjaźnie,a mnie zdziwiło to,że znał moje zdrobnienie.
-Skąd pan zna moje zdrobnienie?Tylko moi najbliżsi je znają.
-Twoja mama mi powiedziała-zarumienił się-Nie ma jej tutaj,bo pojechała odebrać twoją siostrę ze szkoły,ale niedługo wróci i prosiła żebym pobył przy tobie dopóki nie wróci.Uznała,że mnie polubiłaś-tym razem był czerwony jak burak-Muszę cię powiadomić o stanie twojego zdrowia,ale musisz mi obiecać,że nie będziesz mówić na mnie "pan".Jestem starszy od ciebie jedynie 8 lat-zaśmiał się.
Zarumieniłam się.Nie myślałam,że ma tyle lat,ale w końcu był doktorem,więc czemu myślałam,że ma 22 lata?Czasami bywałam typową blondynką...Mimo wszystko nie wyglądał na 26 lat.
-Oczywiście...Calumie?-odchrząknęłam,bo była to dość dziwna sytuacja.-Co z moim zdrowiem?
Pobladł lekko,ale zaraz mi wszystko wyjaśnił:
-Twoje serce postanowiło trochę poszaleć.Widocznie osłabiony mózg wpłynął i na twoje serce.Miałaś lekki atak,ale teraz już jest dobrze.Mimo wszystko muszę poddać cię badaniom,bo możesz chorować na jakąś chorobę serca.
-Mhm,rozumiem,Czyli wszysto ze mną dobrze?-spytałam z nadzieją.
-Na pewno lepiej niż zaraz po ataku-uśmiechnął się przyjaźnie.
Nie poprawiło mi to humoru,ale chociaż był ze mną szczery,a to duży plus.Wolę żeby ktoś był w stosunku do mnie prawdomówny,a nie kłamał mi prosto w oczy,aby tylko mi na chwilę poprawić samopoczucie.Mówiąc o szczerych rozmowach...
-Skąd znasz,znaczy znałeś Andrew?-zapytałam a on się wyprostował jakby był na jakimś przesłuchaniu.
-To długa historia,którą opowiem ci kiedyś przy kawie,jak już wyjdziesz ze szpitala.Poza tym twoja mam już idzie.
Coś mnie tchnęło i palnęłam:
-Każdej pacjentce to proponujesz?
Zatrzymał się w połowie drogi,odwrócił się ze złowieszczym uśmieszkiem i odpwiedział:
-Nie każda jest taka ładna i nie każda znaczyła tak wiele dla moje przyjaciela.
Po tych słowach wyszedł,a ja zaczęłam zastanawiać się nad jego wypowiedzią.Czyżbym naprawdę znaczyła wiele dla Andrew?Naprawdę sądził,że jestem ładna?
Nie mogłam więcej rozmyślać,bo do mojej sali weszła mama z Eve i Leną.Moja przyjaciółka i siostra podbiegły do mnie i przytuliły mocno.Potem równocześnie zapytały:
-Jak się czujesz?
Spojrzałam na nie i zrozumiałam jak wiele dla mnie znaczą i jak bardzo je kocham.Równocześnie pojęłam,że była jeszcze jedna taka osoba w moim życiu.Niestety jej już nigdy nie przytulę...
Jeśli już to przeczytałeś to pozostaw komentarz xx











